niedziela, 8 kwietnia 2012

Rozdział 1:::Trzecia piętnaście:::

   Znów utknęła w tym trasie .Mimo tego jak bardzo pragnęła odejść ,coś głęboko w niej nie pozwalało jej podjąć tego kroku .

    Dla niektórych Shey Cholle mogła wydawać się kobietą idealną .Piękna wysoka bruneta o bladej cerze i brązowych oczach .Pracująca w banku na stanowiska zastępcy dyrektora .Mieszkająca w przytulnym mieszkanku ułożonym w beżowych barwach .Lecz zdawała sobie sprawę z okrutności życia .Marzyła ,aby poczuć się wolną i odepchnąć od siebie wszystkie zmartwienia ,ale to "coś" ukryte w niej nie pozwalało jej na to i krytycznie trzymało ją przy zdrowych zmysłach .

    Shey chwyciła delikatnie złoty krzyżyk zawieszony na jej bladej szyi .Poruszała nim nerwowo w każdą możliwą stronę ,a oczy miała zwrócone ku dwóm pustym tabletką .Na ogół była osobą skoncentrowaną ,więc wszystkie myśli trawiła w minutę i ani sekundy dłużej ,lecz teraz... jej umysł był pusty .
Ponownie poczuła jak dreszcz przeszywa jej ciało .Jeszcze raz spojrzała na puste opakowanie tabletek nasennych i odruchowo chwyciła się za brzuch .Połknęła o wiele za dużo i była tego świadoma ,lecz ...nic już nie miało dla niej znaczenia .

    Podniosła się z skórzanej jasnej sofy szturchając przy tym lekko dębowy stolik do kawy .Podeszła powoli do okna .Ciemne jak smoła niebo ,kilka pojedynczych gwiazd i księżyc wielki jak nigdy .Przyjrzała mu się uważnie .Nie widziała takiego zjawiska .*Czyżby nad aktywność księżyca*-Pomyślała nie spuszczając z niego wzroku .Nagle zobaczyła piorun ,a z nieba runął deszcz wielkości grochu .Szybko odskoczyła od okna przestraszona przewracając się na beżowy dywan .Przeklęła pod nosem podnosząc się szybko .Jeszcze raz spojrzała w nocną przestrzeń za oknem .Coś ponownie przykuło jej uwagę ,lecz teraz nie był to księżyc .Mały trójkąt otoczony przez koło .Połyskiwał w drzewach czerwonym światłem .
 Przyjrzała mi się uważnie .*Pewnie jakiś żart*-Rzuciła pierwszą myśl jak i oczywiście z łatwością przyjęła ją do wiadomości .Prychnęła pogardliwie po czym wróciła na sofę zakładając nogę na nogę .Nagle usłyszała ciche pukanie .Wyprostowała się spoglądając na zegarek zawieszony z prawej strony mieszkania .*Trzecia piętnaście*-Zdenerwowana ,a jednocześnie lekko zdziwiona podeszła do tarasowych drzwi i otworzyła je .Nikogo tam nie zastała .Tylko znów to czerwone światełko w oddali .Bez zastanowienia nałożyła na siebie swój czarny płaszcz .Przekroczyła próg mieszkania ,a drzwi za nią z hukiem się zatrzasnęły .Obróciła się szybko uderzając w szybę .Światła w pokoju zgasły ,a w szkle odbijał się tylko ten znak .

    Shey przełknęła ślinę obracając się lekko .Otworzyła oczy ze zdumienia .Tego ...tego hologramu nie było ! Ale przecież odbijał się od szkła jej drzwi .Zaraz ?Czyżby to było z środka ?Cofnęła się szybko nie odwracając się od drzwi .Każdy krok był szybszy i bardziej nerwowy .Wiedziała jedno -Musi uciekać jak najdalej .Prędko zeskoczyła z tarasu kierując się w stronę drzew .Deszcz uderzał o jej głowę ,a błoto przeszkadzało w chodzeniu .W dodatku na stopach miała tylko białe puchate papcie .
Przerażenie nie schodziło z jej twarzy .Chciała wyjaśnić to sobie halucynacjami ,lecz wiedziała ,że nawet pod wpływem leków nikt nie zamkną by jej drzwi od środka .Była pewna ,że zanim wyszła znajdowała się sama w mieszkaniu .Wszystko było szczelnie zamknięte .Chciała być sama i tak było do póki ... Nagle przed jej twarzą pojawił się ten znak .Ten sam co widziała wcześniej w za okna .Przełknęła ślinę najciszej jak mogła ,aby móc zacząć krzyczeć .Lecz nim zdążyła otworzyć usta coś chwyciło ją mocno za kark podnosząc ją z zabłoconej ziemi .
-A przecież Cię ostrzegałem.-Rzekł miękki głos .Shey próbowała mimo trudności zobaczyć tę osobę jednakże noc zakrywała wszelkie rysy .Tylko ten znak wisiał przez jej twarzą .Przybliżał się coraz mocniej .Nie mal dotykał jej skóry .Cholle złapała za rękę oprawcy próbując uwolnić się z żelaznego uścisku .Lecz na nic jej się to nie zdało .Po chwili opuściła ręce z powodu braku siły .Jej oczy zaczęły zamykać się ,a osoba zaczęła coś recytować w nieznanym dla niej języku .I wtedy to zrobił .Własnymi dłońmi wbił się jej w ciało ,a krew trysnęła na znak ,który przyległ już do ciała Shey .
-A życie zniknęło na naszą prośbę .-Zakończył swą wypowiedz  po czym wyją szybko serce nadal żyjącej ofiary .W jej oczach nie było już nic .Szara pustka ...*Tak wygląda śmierć ?*-Zapytała siebie nie mając już siły na następne zdanie .Upadła bezwładnie na ziemię ,a jej ciało ogarnęło zimno .Kaszlnęła ,krwią po czym oddała się snu .

    Tajemnicza osoba uklękła nad swoją ofiarą .Uśmiechnęła się figlarnie dotykając czoła kobiety na którym umieszczony był znak .Po chwili już trzymała znak w swojej dłoni .
-Shey Cholle ...teraz jesteś moja .-Rzekł sam do siebie ,a nagle ziemia zaczęła się trząść .Po chwili już tylko była woda...ciemna otchłań...


Okey no i jak ?Myślę ,że nie jest tragicznie ...W mojej wyobraźni wyglądało to bardziej krwawo ,ale cóż poradzę teraz...?No ,więc czekam na komentarze !